wtorek, 8 stycznia 2013

U mnie ok

Podjechałam dziś i jednak kupiłam dwie czapeczki... ale odwagi nie miałam różowych :D
Kupiłam beżowe... ładne. Z reniferkiem. I ... różowe skarpetki. A tak na wszelki wypadek. takich nie mam.
W nocy Staś nie gorączkował... ale nad ranem marudził - brzuszek. Za to ja... miałam jakies dreszcze - objaw choroby lub zbliżającego się porodu :) na dwoje babka wóżyła...
W zasadzie do porodu wszystko gotowe. 39 tydzien więc w sam raz... ale czemu ja nie chce jeszcze rodzić... PO niedzieli Kruszyno... nie dzisiaj, nie jutro... po niedzieli... ot takie moje malutkie życzenie. No niestety nie da się tego już dalej przełożyć. A czy mówiłam już jak bardzo mi się nie chce do tego szpitala jechać? buuuuu.......

2 komentarze:

  1. ciekawe kiedy Kruszyna zdecyduje sie przyjsc na swiat :) Z jednaj strony nie moze my sie doczekac, a z drugiej wcale Ci sie nie dziwie, ze chcesz, zeby jeszcze poczekala. Teskno bedzie za brzuszkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaglądam i myślałam że już zagadka rozwiązana kto też w w brzuszku mieszkał a tu nic.Życzę szczęśliwego rozwiązania i szybkiego powrotu do domu razem.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

11 lat - kiedy to zleciało?