czwartek, 31 stycznia 2013

Dwa tygodnie :)

A ja coraz ładniejszy :))))) Pulchniutki się robię i jestem uroczy. Dziś nawet Mamę obdarzyłem prawie świadomym uśmiechem. Oczywiście Mama - Niewierny Tomasz - twierdzi, że to przypadek ale ja tam swoje wiem... Przyglądałem się Mamie przez dwa tygodnie i w końcu przypomniałem sobie, że Ona to ONA :)))))

Rzeczywiście Antoś robi się pulchniutki, z drugą brodą, pultami gładkimi, pupcią uroczą... Spokojniutki, łagodny - trochę książęcy... Przypatruje się ze zdziwieniem rodzeństwu, światu, uwielbia byc na rączkach, w chuście, w łóżku rodziców a nade wszystko uwielbia być otulony ze wszystkich stron. Czasem wygląda jak mały kokonik. No gdyby nie te karmienie byłoby cudownie. Ale i tak jest ok - nawet przywykłam już do tych strzykawek :) ale Antoś odnosi sukcesy bo zasysa coraz częściej i łatwiej choć rzeczywiście, zbyt krótkie wędzidełko (?) powoduje, że brodawka mu ucieka. Tak więc ufamy, że będzie lepiej, dostawiamy a jutro mamy wizytę douli :) i położnej w jednym (doradcy lakatcyjnego) - co prawda cena straszna ale co tam... macierzyński dziś dostanę to zaszaleję :)

Grypsko mam jeszcze ale już chyba powoli nam odpuszcza. Dzieci też chyba uda się wyleczyć bez antybiotyku. Oby.Oczywiście chora Matka i Żona w domu jest Mężczyźnie nie na rękę -  no bo jakże to tak ktoś może się gorzej czuć i TO TAK DŁUGO... :)?
Tak więc z niecierpliwością i utęsknieniem wyczekuję pogody, słońca, ocieplenia bo wtedy na budowie ruszają prace i M. z radością pójdzie do pracy i tam będzie wylewał swoje żale. Swoją drogą DLACZEGO ja nie widziałam przed ślubem tego JEGO wiecznego marudzenia? Ech Miłość jednak ślepa jest jak diabli - o ile diabli są ślepi.

A teraz neispodzianka. Otóż po wielkim czasie nieczytania - w szpitalu przeczytałam pierwszego dnia jedną książkę (!) - potem niestety nic bo M. zapominał przynosić (urocze), znów połykam książki. Zabrałam się za Chatę Paula Younga. Super książka - bardzo duchowa ale czyta się ją fenomenalnie. Ostrzegam, że nie jest łatwa. A że mam w nocy przerwę w spaniu pomiędzy 4 -5 więc sięgam albo za lapka albo za ową książkę. Jak skończę to po krótce opiszę...
Może tylko fragment z recenzji... "Chata to piękna historia o tym, jak Bóg przychodzi do nas, gdy tkwimy w smutku, stajemy się więźniami własnych oczekiwań, czuejmy się zdradzeni. Nigdy nie zostawi nas tam, gdzie zabrnęliśmy, o ile sie przy tym nie uprzemy" - Wes Yoder

18 komentarzy:

  1. Fajnie Aguś :) czytam to co piszesz i widzę, że wraca dawna forma :)))
    "Chatę" mam, czeka na swoją kolej (i odpowiedni humor, bo jak piszesz to nie łatwa lektura...).
    A co do M.... Mój też bywa marudny, aż czasami muszę huknąć bo ileż można na krzywulca patrzeć? Zazwyczaj zaraz wraca do normy :) a ja sobie myślę, że wychowywanie dzieci i siedzenie w domu po prostu nie leży w chłopskiej naturze. Ich to nie kręci ot co. A w dużej ilości nudzi i irytuje...

    OdpowiedzUsuń
  2. Agus , jak skonczysz, jak nigdzie nie dostane....podeślij mi.Jeśli to twoja.

    OdpowiedzUsuń
  3. rosnij Kruszyno, rosnij :) wszystkiego powoli sie nauczysz :) A i mama widac wraca do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej hej a ja myślałam, że tylko ja mam męża marudka:) Mi już nie chce się hukać na mojego marudę, przygnębia mnie jego zachowanie. Aga ale oni przed ślubem nie marudzili:) Chatę podsunełam mojej siostrze po śmierci męża. Czytałam tylko fragmenty. U nas wirusówka na dobre więc z zabawy nici:( Ale może na ferie będą zdrowe. U nas też bez antybiotyku. A ja rozpakowuję maszynę.
    zdrowiejcie
    Aga czy ja mogę zacząć chodzić na te spotkania później troszkę i czy, trudno połączyć dom i spotkania. Te wieczorne godziny mnie odstraszają.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehe mój przed ślubem też jakby mniej marudny był. Ale ja chyba też :)
    Fajnie, że Antoś już oswojony z domem, czekamy na fotosy maluszka.

    OdpowiedzUsuń
  6. A mój jest dla mnie kochany. Nawet sobie nie wyobrażam, aby przy małym dziecku jeszcze mąż zaczął mi sprawiać przykrości i kłopoty.
    Takich maruderów należy stawiać do pionu! I to szybko!
    Pozdrówki serdeczne Aguś, i trzymaj się/Katti22

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. katti :) ile po slubie jestes?:) moj tez kochany ale wady JUZ zaczynam widziec

      Usuń
    2. Aguś, ile jesteś po ślubie? Ja zaczynam wady mojego Mana akceptować :D

      Usuń
    3. A czy ja mówię że nie akceptuję? Ale wkurzac mnie wkurzają i nie będę się oszukiwać, ze jest coś cudo miodzio...

      Usuń
  7. czy diabli są ślepi? Hmmm. Ciekawe pytanie:) Dobrze, że już lepiej Aguś z WAmi. "Chatę" czytałam w czasie wakacji porwana dobrymi recenzjami znajomych, ale... rozczarowałam się. Bardzo trudny wątek, a pod względem religijnym to taka trochę sieczka różnych wierzeń. Jedyne co mi zostało na zawsze w pamięci to ogród wewnętrzny pełen fraktali:)- to mi się bardzo spodobało.
    całuski. rut

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rut mnie lekko niepokoi to co piszesz :( new age?

      Usuń
    2. rut, przepraszam ze tak na ty bo się nie znamy....jestem prosta kobieta. Wyjaśnij co to znaczy " ogród wewnetrzny pelen fraktali". I dlaczego moja siostra się niepokoi?

      Usuń
    3. Siostra :) http://www.serwis-matematyczny.pl/static/st_artykuly_fraktale.php
      Matka Google ci POWIE wszystko... :D

      Usuń
    4. odnoszę wrażenie Aguś i Joasiu, ze trochę tak, że new age. A fraktale mnie fascynują, bo jak się na nie patrzy z bliska wydają się nieuporządkowaniem i chaosem, ale z perspektywy są ładem nieskończonym. Jak nasze życie - czasem wydaje nam się takie trudne, lecz z odległości czasu, a kiedyś z perspektywy wieczności okaże się pięknym wzorem:) rut

      Usuń
  8. Aguś, no rzeczywiście niezbyt długo jesteśmy po ślubie, około 1,5 roku.
    Powiem Ci, że mój mąż na początku był tak cudowny, że mi się wydawało, że wad nie ma w ogóle :))
    A teraz rzeczywiście różne wady wychodzą, no ale mimo tego, że ideałem nie jest, ma jednak dla mnie dużo współczucia i bardzo mi pomaga przy dziecku i w domu, często poświęca się dla mnie.

    W sumie chyba trochę przesadziłam w pierwszym komentarzu, bo jednak sprawia mi czasem drobne przykrości.
    Ale to nie są nigdy podłości ani duże przykrości.

    Myślę, że Twój M nie za dobrze się zachowuje, bo Ty naprawdę masz ciężko teraz. Dobrze, że o tym mówisz i nie udajesz, że jest wszystko w porządku.
    Katti22

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojego M. będę bronić cała swoją mleczną piersią mimo, że często mam ochotę walnąć go ale M. ma też i dobre strony. A Ty Katti chyba jednak jakoś jednostronnie go widzisz :D

      Usuń
  9. A ja się nie moge zgodzić, że im dalej w las, tym gorzej.
    Jesteśmy dziesięć lat po ślubie i z każdym rokiem jest między nami głębsza więź, coraz lepsza relacja.
    Ciężka praca - rozmowy:)
    Będzie dobrze:)
    mama trójeczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mamo... im dalej w las tym więcej sie widzi ale jasne że człowiek zna się jak łyse konie i oby się kochał więcej...

      Usuń

11 lat - kiedy to zleciało?