niedziela, 2 kwietnia 2017

Koniec żalu, boleści koniec płaczu ... Zmartwychwstał Pan!


Byliśmy w piątek na pogrzebie brata ze wspólnoty. Chorował kilka lat. W ostatnim roku jeździłam do niego robić opatrunki. Związaliśmy się poprzez tę chorobę.
Jednak jesteśmy z innego świata. Pogrzeby braci z Neokatechumenatu są inne. Są znakiem. Dają nadzieję. Są wyznaniem wiary.
I odprowadzając brata a raczej ciało Jurka wierzę, że za chwilę spotkamy się a tu jesteśmy tylko na jakiś czas.
Najpiękniejszy pogrzeb, stypa a raczej agapa. Dające NAM żyjącym nadzieję, że można płakać a nie rozpaczać. Zawstydza mnie to...
Jurku, Waldku, wszyscy za którymi tęsknimy...... do zobaczenia...

poniedziałek, 27 marca 2017

Takie o niczym

Zwykły dzień
Słoneczny i piękny. Mąż w pracy. Dzieci wróciły ze szkoły, od logopedy i z Klubu. Ja piję kawę choć nie smakuje i chwilę odpoczywam. Po zarwanej nocy i tym razem nie z powodu dzieci a oglądania filmu trochę mnie muli...
Pogoda i brak kasy na paliwo przymusiły mnie do ekologicznego przemieszczania się komunikacją miejską. Niby fajnie. Za darmo. Mamy ten luksus bycia rodziną wielodzietną ale czasu więcej pochłania taka wycieczka. Dzisiaj jednak się nie spieszymy. Korzystamy. W trajtku nowe doznania. Zapachowe i społeczne. Młodzież już nie chętnie ustępuje miejsca. Ale na pełen trajtek młodzieży - jedna młoda dziewczyna nie wytrzymała napięcia sytuacji i tym samym siedziałam ze Stasiem na kolanach.

I nie mam o czym pisać. Znów ktoś ze znajomych odchodzi do Pana. Ktoś inny odebrał zła diagnozę, inny jest w szpitalu.Inni w ciąży, dowiedzieli się przed chwilą, inni dawniej a teraz leżą i czekają na to co Bóg przyniesie. My znów starsi o inne doświadczenia. Wiosna już rozpoczęta na dobre.
Codzienność niecodzienna. Niecodzienność codzienna.
Toczy się. Życie.
Walka ciągła o następny dzień, dziecko, nowe życie, lepsze jutro, wygodniejszy samochód, większe mieszkanie, rację, świętość czy ostatni oddech.

Walka... wpisana w naszą duszę. Wraz z pierwszym oddechem. Czasem dyskretna. Ze swoimi słabościami czy z własnym egoizmem.

Taka notka o niczym.
Wiosenna a jednocześnie sentymentalnie smutna.
Może dlatego że wczoraj były znów kolejne urodziny bez Mamy? Może dlatego, że wokół biorą już z naszych półek. Może dlatego, że widzę, że dzieci rosną i rosną. Odchodzą niezauważalnie. Wyrastają z ubrań, z zabawnych tekstów, z przytulania i z zależności.
Wszystko mija. Tylko gdzieś w środku mam głębokie przeczucie, że nic a nic się we mnie nie zmienia. Że to samo spojrzenie patrzy od środka na świat, który wiruje i zmienia się z sekundy na sekundę.

piątek, 3 marca 2017

Wielki POST i nowe odkrycia

Litania dominikańska we wszystkich uciskach (pol.)


Panno, usłysz nas.
Panno, wysłuchaj nas.
Ojca z niebios oblubienico uwielbiona, zmiłuj się nad nami.
Syna Bożego Matko błogosławiona.
Ducha Świętego mocą zapłodniona.
Trójcy Świętej siedzibo niesplamiona.
Nad wszystkie zastępy błogosławionych duchów wyniesiona,
Jana Chrzciciela dzieciństwem uweselona,
Przez Patriarchów upragniona,
Przez Proroków oznajmiona,
Z Apostołami w wieczerniku zjednoczona,
Z Męczennikami męką uświęcona,
Przez Wyznawców wysławiona,
Przez Dziewice ulubiona,
Z Marią Magdaleną pod krzyżem w łzach pochylona,
Nad wszystkich świętych, nad wszystkie święte ozdobiona,
Święta Maryjo, przez Anioła pozdrowiona,
Święta Maryjo, módl się za nami.
Manno słodkości
Płomieniu miłości
Gałązko wonności
Władczyni godności
Obrończyni naszej słabości
Święta Maryjo, módl się za nami.
Perło kosztowna
Komnato stosowna
Królowo cudowna
Bramo warowna
Aniołów radości bezmowna
Święta Maryjo, módl się za nami.
Matko wybrana
Przed wiekami umiłowana
Linio prosto narysowana
Wieżo ku niebu zbudowana
Przyjaciółko niezrównana
Święta Maryjo, módl się za nami.
Piersi miodna
Aniołom podobna
Różami zdobna
Niebios godna
Miłością płodna
Święta Maryjo, módl się za nami.
Owieczko łagodna nad panny
Córko matki swej Anny
Gładząca czyn Ewy zachłanny
Okrzyku nieustanny
Słodyczy anielskiej manny
Święta Maryjo, módl się za nami.
Najśliczniejsze stworzenie
Wyższa nad pokolenie
Bożych praw utwierdzenie
Cała czysta jak istnienie
Przyjaźni połączenie
Święta Maryjo, módl się za nami.
Miłosierdzia naczynie
Pogodo co nie przeminie
Łaskiś pełna Twe imię
Wśród niewiast świecąca jedynie
Proś niech nas kara ominie
Święta Maryjo, módl się za nami.
Piersi słodka krynico
Wysoka służebnico
Sybillińska dziewico
Pod krzyżem lamentnico
Jasna miłości świéco
Święta Maryjo, módl się za nami.
Matko Pana i Boga
Człowieka nadziejo droga
Bóstwa sługo uboga
Szatana klęsko sroga
Aniołów Pani błoga
Święta Maryjo, módl się za nami.
Matko Boża, Maryjo, lekarstwo duszy, zdrowaś
Skłoń ku nam uszy, Maryjo, a usłysz nasze słowa
Tyś królową, Maryjo, rządź nami, prowadź
Oświecaj nas, Maryjo, lampo purpurowa
Zapalaj nas, Maryjo, gwiazdo porankowa
Święta Maryjo, módl się za nami.
Bądź nam łaskawa, Maryjo najlitośniejsza
Bądź łaskawa, Maryjo najłagodniejsza
Przez święty dzień Twojego Narodzenia, wspomagaj nas, Pani.
Przez święty dar Twojego przyzwolenia,
Przez święty ślub Dziewictwa Twojego Panno, gwiazdo morza,
Przez dziewięć świętych miesięcy, kiedyś Syna Bożego w żywocie nosiła,
Przez święty połóg Twój, gdyś Boże Niemowlątko karmiła,
Przez radość Twoją, gdyś przez Mędrców z Synem odnaleziona była,
Przez święte Ofiarowanie w świątyni, przykładny wzór pokory,
Przez święte siedem lat, kiedyś w Egipcie z Synem Swym Błogosławionym przebywała,
Przez święte trzy dni, gdyś z boleścią Go szukała,
Przez święty dzień Sobotni, kiedyś wiarę zachowała,
My grzeszni Ciebie, Maryjo, prosimy, wysłuchaj nas.
Abyś Kościół Twój błogosławiła i w stanie łaski na zawsze utwierdziła
Ciebie prosimy, wysłuchaj nas.
Abyś zastępy dominikańskie wmieszała w orszaki niebiańskie,
Byśmy dla Twojej i Syna Twojego miłości żyli jak lilie w czystości,
Aby przez wieki trwała w mocy nasza Reguła,
By przez Twe święte staranie owocne było nasze kazanie,
By podobał się Tobie nasz klasztor w każdej próbie,
Byś od nas w miłości wzajemnej wiernych nie odwracała oczu miłosiernych,
Byś swych przyjaciół zawsze i teraz raczyła miłować i wspierać,
Byś się do naszych próśb przychylała i dary Syna Twojego nam jednała,
Byśmy z Owocu żywota Twojego korzystali do dnia ostatecznego,
Córko Boga Maryjo, wejrzyj na nas
Córko Joachima, Maryjo, kochaj nas
Córko Anny, Maryjo, przyjmij nas
Owieczko Boża, Tyś nadziei brama, przenieś nas do Syna, Maryjo
Owieczko Boża, połącz nas z Synem sama, dziewicza lilijo
Owieczko Boża, królestwo odpocznienia daj nam, wszystkim, co czas wygnania przeżyją.
Amen.
Tłum. Anna Kamieńska


poniedziałek, 27 lutego 2017

Krótkie chwile i brak powtórek

Zycie jest tak krótkie.
Nawet jeśli ktoś przeżył lat 86 czy 45 ciągle wydaje mi się, że zbyt szybko to wszystko mija. Albo mamy krótką pamięć, albo zatrzymujemy się na negatywnych chwilach, które nas przygniatają albo rzeczywiście te dobre i piękne mijają tak szybko jak tęcza. Są ale za chwilę wydaje się że były tylko złudzeniem.
Ostatnio ciągle chodzę na pogrzeby. Jutro na przykład. Sąsiad. Którego znałam od zawsze. Jeszcze nie tak dawno jechałam z nim windą i słyszałam jego charakterystyczny oddech. A dziś już go nie ma.
Waldek... mija już 2 rok kiedy go nie ma i ciągle wydaje mi się, że za chwilę zobaczę ich razem. Że pochwalą się Nowym Życiem.

Może tak to dotyka bo ostatnio źle się czuję i czeka mnie trochę badań i sama mam myśli czy to nie koniec?

Ale takie chwile, sytuacje stawiają mnie do pionu. Nie warto rozmyślać pół nocy nad tym, że ktoś krzywo na nas spojrzał. Nie warto zaciekle kłócić się na śmierć i życie. Nie warto odkładać spraw na potem. Nie warto...
Życie jest jedno i nie ma powtórki. Nie ma drugiego życia jak w grze komputerowej. Jest tu i teraz.

Postanowienie czy bycie egoistą?

Ostatnio dostałam pytanie (takie trochę nie bezpośrednio) czy mam jakieś postanowienie Nowo Roczne. W sumie zastanawiałam się trochę i odpowiedziałam, że spełniam moje marzenia. Nie zostałam zrozumiana ale i też nie chciało mi się dalej prowadzić rozmowy i tłumaczyć się z tego, że jestem szczęśliwa. Otóż ...

Spełniam i to są moje postanowienia.

Trwać i cieszyć się tym co mam DZISIAJ

niedziela, 29 stycznia 2017

Niedziela

Czas ferii się skończył. Szkoda bo mimo, że nie było zbyt leniwie ale nie było też intensywnie tak jak w roku szkolnym. Lubię jednak jak są w domu, kiedy nic nie muszę a wszystko mogę. Ale życie nie jest tylko po to aby spokojnie sobie żyć choć bardzo często mam taką pokusę aby usiąść i nic nie zmieniać. Aby zostało tak jak jest i absolutnie nic się nie zmieniło.
Dzięki Bogu jest inaczej i wszystkie zmiany następują, powodując ruszenie ciężkiego siedzenia i ciągłą przemianę. Tak zwany dynamizm
Więc dynamizm od jutra a dzisiaj leniwa (dość) niedziela. A NAWET spokojna i nie przestymulowana bajkami ani internetem. M niestety w pracy. Ciężkiej i niewdzięcznej. Ja w domu z dziećmi ale nawet zrobiłam LAUDESY!!! szok! Idziemy za ciosem. Dziś włączona do współpracy została gitara. Antoś stwierdził z niesmakiem, że śpiewają i grają tylko chłopaki. No trudno chłopcze, że Cię rozczarowałam. Nauczcie się synowie moi a to się na pewno zmieni.

Słucham Siesty w Trójce - ech co spokojne i leniwe czasy mi się przypomniały sprzed 11 lat.
Ale nie zamieniam się. Wspomnieć dobrze ale nie zatrzymywać się. Dzisiaj nawet przed obiadem byłam chwilę sama bo Marcysia zabrała wszystkich na podwórko. Wszystko się zmienia.

Od jutra zaś zajęcia logopedyczne, Klub, szkoła - jedna czy druga. Życie. Dobre życie.

piątek, 13 stycznia 2017

Biegnie biegnie ... nie tylko czas

Już prawie połowa stycznia. Czas pędzi. Śnieg pada. Zima.
A ja w drugi dzień Świąt wstałam z kanapy i wzięłam moją córkę, ubrałam strój do biegania i pobiegłam. Pierwsze moje 3 km. Potem za dwa dni następne 3 km ale już sama. I tak co drugi dzień biegam. Czy to mróz, czy zamieć, czy wiatr. Wstaję z kanapy, ogarniam dom i mam 30 minut dla siebie. Cisza, spokój. Muzyka i ewentualnie zepsuta nawigacja i pani, która mówi - trening został automatycznie wstrzymany lub wznowiony. Ale biegam. Czuję się z tym rewelacyjnie. Najbardziej śmieszy mnie to, że byłam kiedyś przeciwniczką biegania. Denerwowała mnie moda na bieganie. Nagle wszyscy zrobili się pro sportowi ale teraz zmieniłam zdanie. Fajne jest uczucie zmagania z sobą. Pokonywanie. Tak jak z wchodzeniem na szczyt. Podobnie.
30 go kwietnia chcę biec w Biegu Kobiet na 5 km. Zobaczymy czy się uda dobiec. Nie chodzi mi o czas. Ale aby dobiec.
I już wiem, że każda pogoda jest dobra...
A śnieżyca jest wręcz cudowna. I te gwiazdy nad głową!

sobota, 31 grudnia 2016

Nowy Rok - nowy zeszyt

Jakie postanowienia na Nowy Rok?
jakieś macie?
W sumie nie mieć NIC to też jakieś postanowienie nie?
W szkole zawsze lubiłam zaczynać nowe zeszyty. Wtedy mi się wydawało, że ze wszystkim też tak można. Okazuje się, że nie :) Ale zawsze Nowy Rok z jakąś nadzieją się wiąże. Z biegiem lat, kiedy staję się starsza widzę, że mijający Rok jest błogosławieństwem - jaki bądź nie był. A Nowy zaczyna być niepewnością. Jest niepewnością... zagadką?
Pamiętam jeszcze kiedy byłam sama, stałam z Mamą w naszym wielkim oknie i patrzyłyśmy na fajerwerki - cudny widok mamy fakt. I pamiętam moje myśli wtedy... jak długo będziemy razem? co nam ten rok przyniesie (wtedy akurat życie mi się diametralnie zmieniało bo M poznałam) ale ... kiedy patrzę na ten widok... widzę Mamę i pokazuje mi to jak mało mamy czasu. A każdy ROK jest darem. każdy dzień. Że tak naprawdę nie mamy czasu na kłótnie, obrażania, sądy.
Chciałabym zacząć Nowy Rok jak kiedyś w szkole takim Nowym Zeszytem. 


czwartek, 29 grudnia 2016

Sukcesy i porażki

Taki temat ostatnio przewija się wśród rozmów czy tematów czytanych na forach. Mamy tendencję rozliczania roku i raczej lubimy to robić. Też planować, robić postanowienia.
W tym roku mam jakieś inne doświadczenia.
Eschatologiczne.
Rok jak rok prowadziłam działalność. Raz lepiej, raz gorzej. Trochę szyłam.
We wspólnocie różnie się działo. Ale nadal trwamy. Zaczęliśmy w końcu w wakacje odmawiać Laudesy rodzinnie.
Mieliśmy gości a raczej Gości Pielgrzymów, którzy bardzo zaważyli na naszym życiu.
Wybraliśmy się w Podróż Życia - Włochy - Rzym i Asyż, Zobaczyliśmy Alpy. Spędziliśmy razem piękną podróż.
Na początku Roku pochowaliśmy Michalinę.
Michał zmienił pracę. Ja więcej szyję. Finansowo jest lepiej.

Pewnie wielu rzeczy zapomniałam bo pamięć ulotna ale czy te wszystkie sprawy można rozpatrywać w kontekście porażek i sukcesów? Kim jesteśmy aby mówić o sukcesie kiedy mówimy o zmianie pracy? Fakt ruszyliśmy tyłek i zmiana nastąpiła ale jak w tym nasza zasługa? Sukces?
Sukces, że nikt nie umarł? Jaki sukces? Albo, że ktoś się urodził?

Bóg jest tu tym, który daje. On jest Panem sukcesu. A to co uważamy za porażkę w ostateczności porażką nie musi się okazać.

Byłam ostatnio na warsztatach, na które czekałam, na które wbrew mężowi się zapisałam. I ogólnie były wielką porażką. Ale wróciłam do domu z niesmakiem ale też z pewnością, że po coś się to wydarzyło. Aby nie widzieć w ludziach tyko białych i czarnych barw? Aby nie pokładać ufności w człowieku? Aby słuchać serca bardziej? Aby posłuszną Mężowi? Po coś się wydarzyło...

Sukces i porażka tak blisko siebie stoją. Dzisiaj porażka a jutro się może okazać, że ona jest sukcesem.

I jeszcze coś co jest najtrudniejsze. Za wszystko dziękować Bogu... za wszystko.

wtorek, 27 grudnia 2016

Święta, świąta i po świętach

Przygotowania, stresy, nerwy i brak pieniędzy. A potem chwila moment i święta mijają utwierdzając mnie w przekonaniu, że w czymś innym trzeba mieć nadzieję. Że to co stwarzamy wokół świąt zagłusza naszą pustkę. Że kiedy w sercu mamy TO coś, to wtedy każde święta, każda niedziela, każda chwila nabiera sensu i innego wymiaru a my nie skupiamy się na tym co ulotne i chwilowe, na tym co widoczne na zewnątrz.

Wigilię spędziliśmy już tradycyjnie w domu. Było inaczej niż zamarzyłam czy zaplanowałam ale mimo wszystko było w porządku. Spokojnie. Cicho i spokojnie. Marcysia nawet odważyła się i zagrała dwie kolędy. Jaś tym razem nie poćwiczył i wstyd mu było grać. Przeżywał to bardzo ale trudno. Może następnym razem.
Pierwszy dzień świąt spędziliśmy na błogim nic nie robieniu. Jeden film obejrzany razem. A w między czasie wspólne jedzenie, Eucharystia, składanie lego, piłkarzyków. Ja zabrałam się za czyszczenie wiadomości sprzed 3 lat w komórce. I tak nic to nie dało :)
Ale czas spędzony cicho i spokojnie. Dobrze jednym słowem.

A drugi dzień trochę szalony. Pojechaliśmy do Bojana do przyjaciół. Wieczór spędzony na pogaduchach, wspomnieniach, graniu w planszówkę (PRL) - swoją drogą polecam.
Dzieci szalały z psem. Łyknęliśmy trochę atmosfery domku. Jakoś zatęskniło mi się do takich klimatów. Czy kiedykolwiek się to spełni?

A od wczoraj wieczorem wieje i leje. Nawet burza chwilę nas postraszyła. Czekamy na zmianę pogody jaką tak wichura przyniesie.
Dzisiaj powrót do normalności. Na razie leżę w łóżku :D

niedziela, 18 grudnia 2016

Muzyka świąteczna, która towarzyszy...

przy myciu naczyń, robieniu kartek, okien. Ona jest. Początek grudnia zaczynam tęsknić. Każdy ma swoje ulubione. I oczywistym jest, że są to kolędy, które przywołują nam obraz dzieciństwa. Ale są też takie utwory, które dźwiękami kojarzą nam się z pewnymi naszymi historiami - świątecznymi.
Które kojarzą się nam już raz na zawsze z osobami, których nie ma z nami przy stole. Które były i ze zdziwieniem patrzymy, że są już poza naszym wzrokiem. Gdzieś za śnieżną zadymką, chmurą wspomnień. Były ale też i są z nami, dzięki pamięci, dzięki miłości, muzyce i dzięki temu, że były.



Koniec żalu, boleści koniec płaczu ... Zmartwychwstał Pan!

Byliśmy w piątek na pogrzebie brata ze wspólnoty. Chorował kilka lat. W ostatnim roku jeździłam do niego robić opatrunki. Związaliśmy się...