wtorek, 29 stycznia 2013

Katary, choroby, sukcesy...

Do domu podstępnie wślizgnęły się choroby...
Marcysia - gorączka i kaszel
Stasio - kaszel i .... kaszel
ANTOŚ - KATAR!!!!
Tragedia jakaś bo nigdy takie maleństwo mi nie chorowało. Jutro co prawda idziemy na kontrolę na Dzieci Zdrowe i ani myślę stać w poczekalni Dzieci Chorych. Trzeba Antosia zważyć i obejrzeć, dopytać się o to i owo (KUPY!!!) i w ogóle.
Ponadto JA kaszlę. Przed porodem kaszlałam - wyciszyło się to na cesarkę - a teraz kaszlę - jak satry gruźlik.

Sukcesy są - a jakże. Antoś coraz częściej zasysa pierś. A dziś w nocy NAWET udało mi się go podkarmić. SZOK... nie chwilkę, nie sekundę a dobrych kilka minut, z pieknym łykaniem mleka i ssaniem. NO... niepostrzeżenie może załapie i żegnaj laktatorze :) OBY!!!
Trafiam na dobrych ludzi, którzy wiedzą jak doradzić, podtrzymać na duchu ale i też na komentarze w stylu - butla nie jest zła, mam się nie dać zwariować i szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko... Te porady niestety nic nie wnoszą w moje serce oprócz irytacji. Niestety i tak jest.
A nasze życie powolutku jakoś nabiera intensywności. To bal, to Klub, dentysta, Urząd... lekarz. Zadzwonić, umówić, echo itp. Zaczyna mi się coś chcieć a nie tylko siedzieć i patrzeć bezmyślnie w tv lub laptop. Nawet ciasto upiekłam w niedzielę. Więc powoli, powoli rozkręcam się. Jedynie nie mam ochoty gdziekolwiek wychodzić. Mam jakiś lęk, że Mały zapłacze, ja piersi XXL a nie nakarmię... No chyba, że jak mówi mój Prywatny Doradca (pani M.) właśnie takie sytuacje sprawiają, że mamy zaczynają karmić :)

5 komentarzy:

  1. Fajnie, że idzie Wam do przodu, to już tak jest, że kręci się samo trochę... Dzielna jesteś.
    A co do nas na Obczyźnie to my "rodzina w misji " jesteśmy:) musi być jakaś wspólnota:)nasza jest malutka, zaczyna się dopiero neo w tym stanie, taka misja na pustyni trochę:)pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. asiu podziwiam zazdroszcze i sle uklony :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aguś zdrówka :-)
    Katar najwcześniej miał Błażej - 3 tygodnie miał. Szybko się z nim uporał. Mam nadzieję, że i u Was tak będzie :*

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam takie wrażenie, że choróbska podstępem się pakują, u nas znów od niedzieli teraz najmłodsza ma jelitówkę i mnie trochę rozłożyło. Miałam ochotę na te spotkania w Mikołaju, ale u nas właśnie poniedziałki i czwartki odpadają:( Zdrówka Agnieszko A zamówiłam sobie maszynę:) dzięki za rady pozdrawiam Anka

    OdpowiedzUsuń

Wakacje czyli wolny czas?

Po pierwsze skończyliśmy rok szkolny jelitówką (Staś) i zaczęliśmy wakacje jelitówką (Antoś) Potem wyjazd Jasia na Oazę Dzieci Bożych, kilk...