wtorek, 15 września 2015

lekka dezorganizacja...

Siedzę sobie w piątek z koleżanką, pijemy kawę... powoli zaczynam dostosowywać swoje myśli do nowego planu. Organizacja powoli zaczyna nabierać sensu, płynności. Rozmawiamy o szkole muzycznej do której dzieci zdawały w czerwcu. No trudno, nie dostały się. Są na liście rezerwowej ale spokojnie będziemy zdawać w przyszłym roku. W tym się nie udało bo od września mieli zadzwonić... gadki szmatki i nagle czwarty telefon - ... tym razem nie odrzuciłam rozmowy bo oczom nie mogłam uwierzyć, że dzwonią ze Szkoły Muzycznej w sprawie Jasia.
Chwila rozmowy i już dzisiaj jesteśmy po pierwszej lekcji z kształcenia słuchu a Jaś jest uczniem pierwszej klasy Szkoły Muzycznej - uwaga - będzie uczył się grać na gitarze.
Jaś jak to Jaś, przyjmuje wszystko entuzjastycznie, z radością ale też z taką sobie tylko znaną oczywistością. Na luzie.
I tym chyba wygrywa.
Marcysi jest trochę przykro bo to ona zakochała się w tamtej szkole. Jasiowi aż tak nie zależało. I będziemy musieli jakieś lekcje gry na instrumencie zorganizować.
Więc na razie znów jesteśmy w fazie organizacji planu. Dostosowywania, dopasowania i dopinania... dzisiaj wywiadówka w Muzycznej. Tydzień temu w podstawowej.
Padam na nos. Nie wiem czemu. Choć może i powody mam ale jakoś słabuje i może wszystko jakoś trudniej przyjmuję. W sumie plan mamy napięty na maksa bo Staś w końcu nawet chce chodzić do Klubu więc korzystamy z dobrej passy.
Dzisiejszy dzień dodatkowo trochę trudniejszy bo chyba dopadły nas katary. I być moze z tego powodu słabujemy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wakacje czyli wolny czas?

Po pierwsze skończyliśmy rok szkolny jelitówką (Staś) i zaczęliśmy wakacje jelitówką (Antoś) Potem wyjazd Jasia na Oazę Dzieci Bożych, kilk...