środa, 15 stycznia 2014

Inność

Tak mnie ostatnio wena opuszcza. Nie wiem o czym pisać choć wiele się dzieje. Nie mam sił, ani ochoty. Nie znajduję odpowiednich słów. W końcu nie widzę też sensu.

Byłam dzisiaj na wywiadówce. Marcysia uczy się dobrze. Nie jakoś wybitnie. Ale bardzo dobrze. Od czasu do czasu przynosi takie kwiatki jak dzisiejszy srawdzian semestralny z matematyki z niezrobionym zadaniem. Niby proste ale nie wpadła na pomysł jak to zrobić. Sama nie wiem co o tym myśleć. Nie jest jedyna. Ale też inne dzieci na ten pomysł wpadły.
Nie wiem co o tym myśleć. Nie podobają mi się te testy sprawdzające wiedzę. One nie sprawdzają wiedzy, umiejętności tylko są powielaniem danych i uczą nie myślenia ale ... no właśnie odtwórczego myślenia? Kurcze... nie podoba mi się to. Ale co zrobić? Nie mam wyjścia - wszędzie jest tak samo. Jedynie ED coś może zmienić. Za moich czasów były klasówki, sprawdziany, wypracowania, dyktanda. COŚ co było twórczego - uczyło myśleć - a tu? przerobisz sto testów i dasz radę jakoś zdać sto pierwszy :(

Żal mi trochę Marcysi bo nie jest typem cwaniaczka. Nie jest spryciulą z nosem, który coś wywacha. Jest dobra ale nie cwana.


7 komentarzy:

  1. Marcysia jest super taka, jaka jest :) Nigdy nie przepadałam za cwaniaczkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dużo zależy od nauczyciela. W liceum miałam świetną polonistkę. U niej lekcje to była dyskusja, dowolnie mogliśmy interpretować utwory, wiązać je z innymi, uczyliśmy się wyrażać swoje zdanie, opinie, coś miało prawo nam się nie podobać;) I chyba nigdy nie powiedziała, że czyjaś interpretacja była zła. Ona faktycznie uczyła nas samemu myśleć. No ale to był chyba jeden z nielicznych takich nauczycieli.
    Agulek przecież wiesz że szkoła, stopnie, nie jest najważniejsza:) I możesz wpoić to Marcysi:) Jak dziecko jest wrażliwe to faktycznie się bardzo przejmuje takimi porażkami, wiem jaka ja byłam, ale przecież ważne jest tylko to, jakim jest człowiekiem. Ja, podobnie jak Rivulet, nigdy za cwaniaczkami nie przepadałam (chyba nikt za nimi na dłuższą metę nie przepada) :)
    A jakby Marcysia miała problemy z matmą to zawsze mogę pomóc;)
    Trzymajcie się:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Temat edukacji dopiero przede mną, mogę się tylko domyślać.
    A Marcysia "inna"? Marcysia jest cudna, dobra, wrażliwa. I mimo wszystko na pewno da sobie radę w tym świecie!

    Buziaki Aguś i pisz pisz pisz, te Twoje notki są wbrew pozorom potrzebne:) wywołują uśmiech (nie mylić ze śmiechem) i jednocześnie zadają kłam twierdzeniom, że rodziny wielodzietne to sama patologia.

    OdpowiedzUsuń
  4. cieszę się, że to napisałaś,
    cieszę się, ze dajesz mi powód do tego, żebym zastanowiła się nad tym CZEGO uczą w szkole
    /mary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS.
      do tej pory ważne było raczej dla mnie czy dziecko się dobrze uczy i w czym mu pomóc aby nie miało problemów lub jak zainteresować je danym tematem
      /mary

      Usuń
  5. Kilka sprostowań
    - Pani jest ok
    - Marcysia dobrze się uczy - nawet bardzo dobrze - z matmy jest super - te jeden sprawdzian a w zasadzie jedno zadanie jej nie poszło
    - wkurza mnie system testów bo to ogłupianie dzieci :(
    - niestety tak już to zaczyna działać bo w Liceum i gimnazjum jest tak samo
    - Pani w porządku bo chce ich pewnie przyzwyczaic do tych testów - tak mi się wydaje - Pani nie jest jakaś super nadzwyczajna ale lubimy ją i stara się (pani) robić dobrą robotę.

    CIESZĘ się, że jestem w domu bo moge ogarnąć dodatkowo jakieś zainteresowania dzieci - muzyka, rytmika, rysunek, sport... dopiero teraz widze JAKIE to ważne. No i czytanie z dzieckiem! bardzo ważne. Robienie wspólnych prac, ciekawostek, warsztatów... TO JEST MEGA WAŻNE :)
    Dziękuję Wam wszystkim...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tamta polonistka z liceum zawsze nam powtarzała, że to czego ona nas uczy, dyskusje, myślenie, to jest tylko dla nas:P A na maturze mamy o samodzielnym myśleniu zapomnieć i myśleć schematami jak egzaminator, bo choćbyśmy i genialną pracę napisali, to nie zdamy matury, jeśli nie wstrzelimy się w klucz egzaminacyjny... To jest smutne, bardzo smutne, ale tak niestety jest.
      Wprowadzenie tych testów w zamierzeniu miało być dobre, wyrównać wymagania, ale to co wyszło, wcale dobre nie jest. I chyba właśnie jedynym dobrym wyjściem z tej sytuacji jest prowadzenie nauki "dwutorowo", tak jak ta nasza polonistka- z jednej strony uczyć myśleć, z drugiej uczyć pisać testy, które sprawdzają... no właśnie, co? :/ Pomieszane to wszystko, ale przecież i przy ED trzeba zdawać te śmieszne testy (chyba), nie?

      Usuń

Niedziela - sam na sam

Z racji tego, że mam pacjentkę na 19.30 nie mogłam z resztą jechać do Lubiatowa. Szkoda ale troszeczkę. Zostałam sam z Trójkową siestą, cisz...