środa, 27 lutego 2013

Dylematy...

takie tam...
po pierwsze... pneumokoki. Nie jestem zwolennikiem szczepień. tyle co konieczne i nic ponadto. Żadna ospa, rotwirusy ani takie tam. A tu na wczorajszej wizycie dowiaduję się, że przysługuje nam nawet darmowa szczepionka na pneumokoki (!) o.... i, że dzieci z wadą serca powinny być szczepione bo gorzej mogą to znosić. Hm... wada Antka nie jest znowu taką W A D Ą przez duże W... ale... zastanawiamy się chociażby dlatego, że dziecię jest Czwarte a starszaki mogą znosić do domu ze szkoły i Klubu świnstwa ...

Byliśmy dziś na naszej działce. No i ... nawet głupio mi o tym myśleć a co dopiero mówić. Jakoś mnie to wszystko (bo byliśmy też u znajomych i wysłuchiwaliśmy o budowie)... obrzydło. I nasze miejsce, i związane z tym "wyrzeczenia" jakie podkreślali znajomi, i odległość od Gdyni, i brak możliwości rozwoju dzieci... uuu... myślę sobie - kurka chyba nie mam ochoty być niewolnikiem domu. Fajnie jest mieć dom ale AŻ tak wariować??? aby sobie odmawiać wyjścia do kina? No i pytanie - czy mi się chce? No właśnie? Vzy mi się chce? Po dzisiejszym... chyba nie. Druga rzecz - ci ludzie to inny świat. Kurcze - sama nie wiem czy mam ochotę na integrację. Ja chyba świruję :(

Mam kryzys też inny ale pisać tu o nim nie chcę i nie mogę. Szczerze tylko napiszę, że mam serdecznie dość i czekam z utęsknieniem na konwiwencję. Co się nie spieprzy to się uratuje? Czekam wiosny i obudzenia i tyle... może się to ziści.

Antoni przybrał przez dwa tygodnie 500 g - co mnie ucieszyło niezmiernie. Czyli mocno zaplusował wagowo. Super...
Z Jankiem mamy też sporo badań. Usg, krew... miejmy nadzieję, że to strachy na lachy i nie będziemy się zbytnio stresować. Oby....

To tak ogólnie o wszystkim i o niczym.

A ja na dodatek mam drugi antybiotyk :( od gina tym razem i jakieś "krótkie" hormony . Ciut lepiej się czuję. Więc efekt jest ale było średnio :( Ciężko mi coś wyjść z tego połogu tym razem. Widać 40 - tka to trudny czas na rodzenie :(

8 komentarzy:

  1. Odniosę się do jednej kwestii poruszonej... wedle mnie to nie "świrowanie" tylko jakaś mądra intuicja Roztropnej Mamy... Wyczuwanie, co naprawdę dla Was dobre...
    I zdrówka życzę jak najszybciej :-) Dużo siły na codzienność...

    OdpowiedzUsuń
  2. My też mamy za darmo pneumokoki i się zdecydowaliśmy... Ale tak samo jak u Was, nic ponadto:)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas też chyba była intuicja co do szczepień. Ale też wtedy spotykałam tylko takich ludzi co radzili szczepienia. Starszaki przychodziły z katarem a u młodszych kończyło się zapaleniem płuc. Młodszych zaszczepiłam na pneumokoki. Po roku była u nas akcja ospa wietrzna i w zakaźnym lekarze bardzo, byli zadowoleni, że młody był zaszzcepiony. Wyszedł z sepsy. To są trudne decyzje. W zakaźnym zalecili nam zaszczepienie na grypę i też tylko raz szczepiłam, bo musieliśmy osłonić młodego. Teraz odwlekam każde obowiązkowe szczepienie w nieskończowność. Mam inną wiedzę na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  4. do_ro/ Ja bym się zdecydowała na szczepienie na pneumokoki, tym bardziej że za darmo. Ale wiadomo każdy robi jak chce.
    A co do budowy domu to jest moje marzenie. Bardzo chciałabym mieszkać w domku a nie cisnąć się w 4 na 50 metrach. Poza tym można budować powoli, nie spieszyć się i nie odmawiać sobie przyjemności.
    Ja również czekam na wiosnę i moje "ukochane" lato, bo teraz chodzę struta, nic mi się nie chce. Wszystko odkładam na kiedyś.
    Pozdrawiam i życzę naprawienia tego co jest do naprawienia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też bym dała tę szczepionkę.
    Myśmy zaszczepili Zo, bo wiadomo pierwsze dziecko człowiek chucha dmucha i cuduje, choć nasza pediatra moim zdaniem miała trzeźwe podejście do szczepień i bynajmniej nie przeginała...
    Przy Mary trochę nam pneumokoki umknęły (okazało się, że wystarczy jedna dawka po roczku, zamiast kilka przed i po - każda płatna 230 chyba złotych... - no i w efekcie nie szczepiona na nie do dzić, bo ciągle coś czyt. przeziębienia albo mi się nie chce).
    Ale kochana, skoro lekarz sugeruje, a Ty do tego nie musisz płacić to bierz. Będzie tylko z korzyścią dla Antosia. :)

    Co do domu... my właśnie mieszkamy w domu na wsi, i czasem naprawdę brakuje nam miasta. Ot choćby miejsc, gdzie można pójść z dziećmi na spacer, bo tu mamy jedną trasę (na plac zabaw) plus las, ale chodzenie do lasu kończy się niesieniem młodych na plecach, co nie jest zbyt fajne. Dzieciaki jeszcze braku miasta nie odczuwają, ale wiem że kiedyś nam powiedzą, że tu nie ma życia i w ogóle masakra, i co też nam przyszło do głowy...
    Jak bym miała teraz podejmować decyzję, to ze względu na dzieci, ale i na siebie, chyba zostałabym w mieście. Albo sprzedała tą ziemię i spróbowała kupić coś właśnie w mieście, wziąwszy większy kredyt? Choć wszystko ma dobre i złe strony.
    Z drugiej strony pomyśl, że lepiej mieć niż nie mieć, i skoro macie działkę to jeszcze wszystko przed Wami, albo przed dzieciakami. Może dojrzejecie do decyzji za parę lat? Może nigdy, może sprzedacie? Widać to nie jest TEN czas.

    Ściskam Cię mocno i oby do wiosny kochana! Ze słońcem, mam wrażenie, każdej nam się zachce więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. my Aguś marzymy o tym żeby przenieść się na wieś, tam na nasza działkę.I nasze dzieci ogromnie o tym marzą. nie szkoda nam miastowych rozkoszy, bo i tak w naszej małej mieścinie niewiele ich jest, a w kinie już lata całe nie byłam:)
    a co do połogu, to ja też ten ostatni zdecydowanie najgorzej przechodziłam. ale wyszłam, to i Ty wyjdziesz.
    rut

    OdpowiedzUsuń
  7. Aguś, widziałaś tą działeczkę, na której byliśmy na wakacjach :-) Ja bym tam albo w okolicy została na stałe.
    Bo tu gdzie mieszkam ani dobroci wsi, ani miasta nie zaznaję ;-) Wybrałabym więc Kaszubską wieś, bo za miastem nie tęsknię.

    Ale to ja. Tak mi mówi moje serce.

    A Ty/Wy słuchajcie swojego :-))))

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
  8. Maciejko... ale nasza AŻ tak urokliwa nei jest. Poza tym M. chce się budować a ja... normlanie jakoś nie :D

    OdpowiedzUsuń

Niedziela - sam na sam

Z racji tego, że mam pacjentkę na 19.30 nie mogłam z resztą jechać do Lubiatowa. Szkoda ale troszeczkę. Zostałam sam z Trójkową siestą, cisz...