sobota, 15 lutego 2014

ps ;)

lepiej....
- upiekłam drożdżówkę
- zrobiłam spagetti na kolację
- sprzątnęłam
- dzieci myły łazienkę
- wyprasowałam!!!

i co?
siedzimy i czekamy w SPOKOJU  na M

idziemy za godzine na Eucharystie
to niespotykane ze tak cicho...
po rzyganiu znacznie lepiej

5 komentarzy:

  1. Dobrze czytać tą notkę po poprzedniej :)
    Rozumiem Cię, też nieraz wymiękam i tylko ryczeć mi się chce, zwłaszcza jak zostaję sama z dziećmi, bo K musi pracować albo coś załatwić... A póki co i tak mniejsze stado do ogarnięcia mam, zobaczymy co dalej będzie :P Czasem po prostu trzeba się wyrzygać.
    Ładuj akumulatory na eucharystii i odpocznij jutro! My mamy konwiwencję i już się cieszę na cały dzień bez gotowania, latania za dziećmi, sprzątania itd...
    PS. Antosiowy suwaczek się zwiesił:P I ta kruszyna już chyba nie pasuje, hihi.

    OdpowiedzUsuń
  2. No i jak? Naladowane akumulatorki?

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdy chwilami ma już dość. Trzeba myśleć, że kiedyś to minie, to tylko taki etap w zyciu. Trzymaj się
    Mama trójeczki:)

    OdpowiedzUsuń

11 lat - kiedy to zleciało?