czwartek, 19 września 2013

Apogeum

wczoraj - dwójka mluchów chorych, smarkająco - kaszlących. Staś z wyoską gorączką. Mama MUSIAŁA jechać na cmentarz, Teściowa przyjść nie mogła (no fakt - praca) a mi... zepsuło się auto. Co prawda jak M. wieczorem jechał oplem to zachowywał się bez zarzutu. Opel nie M. - choć podejrzewam, że M. też. Dzisiaj wsiadam do opla z niejakim lękiem i z lękiem odpalam. Na razie działa super. Gnojek jeden no... na złom oddam.
Wczoraj zażegnaliśmy jakoś widmo tragedi poprzez szybki telefon do Pani S. Przyszła - niezawodna a my najpierw z J. sąsiadem do szkoły a potem powrót trajtkami. Jeden plus - nie płacąc za przejazdy :))))
Dzisiejsza nocka tragiczna - kaszlący Staś i Antek. Ale obiektywnie patrząc wydaje mi się, że jest nieco lepiej. Choć mamy tu w domu kracząca Babcię, która swoim gadaniem po prostu mnie wykańcza :) ale udaję, że nie słyszę... ojejjjj... jaki kaszel. On ma rozpalone czoło (nie ma), oj z nim jest gorzej, będzie padać... nie zapali ci ten samochód... Uuuuuuu.....
Ogólnie jest ok. Ja jestem jedynie jakoś mało wyspana i mało odporna na jęki nocne. Dobrze, że M. wstaje w nocy i się wymieniamy nad opanowaniem Czwórki Wspaniałych... I tak w nocy Najmłodszych karmię na dwa cyce :)

3 komentarze:

  1. Aguś, moja mama jest identyczna!!! :D Z tym, że namiętnie chodzi po lekarzach. Ale gadka ta sama :)
    Jednocześnie, co ja bym bez niej zrobiła?

    Pozdrawiam kochana, zdróweczka Wam wszystkim, wyśpij się wreszcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest szansa ze w niedziele bede miala swoje piec minut na wyspanie. Aczkolwiek MUSIMY to zorganizowac :D No komedia - zeby organizacje przeprowadzac do wyspania się Matki Polki :)

      Usuń

11 lat - kiedy to zleciało?