środa, 6 marca 2013

Nocki...

od urodzenia Antka były albo tragiczne albo beznadziejne. Powoli jednak zaczynają się normalizować. Co prawda po nakarmieniu Antosia zasypiam i budzę do nastepnego karmienia czego efektem jest... że śpimy razem. Ale jakiegoś hardcory nie ma. Dwa razy pielucha do zmiany... jest wiec ok. Gorzej Stas... zawsze przychodzil do nas gdy sie budzil (sporadycznie). Teraz budzi sie co noc i drze sie masakrycznie w pokoju... cos musi sie dziac... zycie nie lubi constans.
M. już pracuje. Ja podjęłam moją codzienną pracę z Czwórką w pełnym wymiarze. A za oknem ... wiosna :))))) jest dobrze.

3 komentarze:

  1. A będzie jeszcze lepiej ;) Na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia w codziennej pracy :-)
    Dobrze, że jest dobrze :-)

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
  3. I niech tak będzie nadal :)

    OdpowiedzUsuń

11 lat - kiedy to zleciało?