poniedziałek, 28 grudnia 2015

Powrót

Tyle jest do powiedzenia
że ąż nie wiem od czego zacząć
Blog będzie zamknięty bądź nie ... zastanowię się. Akcja na forum mało mnie już obchodzi. Wyszły kwasy, ludzie zdjęli maski, ci którzy mieli odwagę ale większość dalej trwa w tzw wszechwiedzy i wszechwładzy. Czytam, wtrącam komentarze ale generalnie mało mnie co rusza i obchodzi. Fakt,  że odeszły z forum bardzo dobre, lubiane osoby (i przy tym niekonfliktowe) mówi sam za siebie.
Chciałam zamknąć blog ze względu na duża krytykę i prześmiewsze posty na temat mam piszących blogi... obecnie mało mnie to obchodzi.


Cóż więcej...
mamy już poświąteczny czas. Czyli wigilia 2015 odeszła do historii...szkoda :( jakoś z upływem czasu nadal nie potrafię się pogodzić.
Przygotowania dla nas do Bożego Narodzenia były bardzo inetensywne.
Staraliśmy się chodzić na Roraty. Udawało się choć czasem nie. Ale i tak uważam, że osiągnęliśmy jakiś sukces bo wyjście o 6.15 z czwórką dzieci w tym dwójką maluchów jest nie lada wyzwaniem. Oczywiście prościej jest zostawić maluchy w domu o ile jest taka możliwość. W przeważającej ilości przypadków nie było to możliwe.
Ale  udało się uczestniczyć choć w części. Nawet otrzymaliśmy stosowną pamiątkową bombkę z napisem Roraty 2015 ale niestety żywotność owej bombki w rękach Jasia była zdecydowanie zbyt krótka.

Dodatkowym motorem napędowym tego czasu było akcja - Mama zakłada działalność gospodarczą.
Złożyłam wniosek o dotację w październiku. Cały miesiąc donosiłam stosowne zaświadczenia i w momencie kiedy straciłam nadzieję w sens czegokolwiek dostałam informację, że dotację otrzymam w takiej kwocie o którą prosiłam.
Tak więc od 15 go grudnia prowadzę działalność gospodarczą AS-Med Pielęgniarstwo Mobilne
Jeszcze przede mną akcja rozkręcania reklamy, uzyskanie wpisu do Rejestru Usług Medycznych oraz dokończenie zakupów :)

W sumie doświadczenie dobre, gdyż uwierzyłam, że mogę coś zacząć i skończyć. Uwierzyłam w siebie bo przebrnęłam przez sito spraw urzędowych. I ufam, że da nam to jakieś dochody.

I w sumie doświadczenie smutne ale dla nas dobre.
Stracilismy kolejne dziecko.
Tym razem (za kilka dni dowiem się) będziemy mieli możliwość pochówku.
Żal jest wielki tym bardziej, że było już serduszko, biło i można było zobaczyć malucha. Ale Bóg wiedział lepiej.
Pobyt w szpitalu i wizyty lekarskie tym razem dobrze wspominam. Wielki szacunek do mnie, do Nienarodzonego.
Tu dało się odczuć wpływ modlitwy jaką otaczali mnie nasi przyjaciele.


A przed świętami doświadczyliśmy swoistego błogosławieństwa obfitości. Mnóstwo jedzenia, słodyczy... mamy pełną lodówkę, zamrażalkę, balkon  i szafę :) Spływało to na nas całkiem niezasłużenie ale widok pełnej lodówki wywołuje we mnie poczucie spokoju i ufności.
Matko jaki człowiek jest przyziemny :))))

4 komentarze:

  1. Przykro mi że straciliście dzieciątko. Wcale te przyziemne sprawy nie są takie błache bo jednak odpowiedzialność za pełne brzuszki dzieci ciąży na nas-rodzicach. Mam do Pani pytanie-też jestem mamą 4 dzieci,wielodzietna rodzina to marzenie mojego męża moje nie bardzo było bo sama z takiej pochodzę i znam to od poszewki. Jednak z miłości mamy 4 zdrowych mądrych łobuziaczków. Mąż marzy o jeszcze jednym,liczy na synka bo są 3 dziewczynki i rodzynek.Jednak mnie gdzieś to wszystko nie po drodze.Przeraża mnie chyba małe dziecko,kolejna odpowiedzialność kiedy teraz czasami jest ciężko. Zastanawiam się jak odzyskać w sobie wiarę-w Boga, w to że świetnie dajemy sobie radę, że mimo ciągłych kłód pod nogi różnego rodzaju można się uśmiechać kochać i przyjąć pod swój dach kolejne życie.Podziwiam Panią,mam poczucie że świetnie sobie radzicie ze wszystkim Pani jako mama ma porządeczek,dopilnowane dopieszczone dzieci znajdujecie siłę na choćby Roraty-u nas tylko dwoje najstarszych dało radę dowozić na mszę. Skąd w was tyle siły do codzienności,optymizmu.Pozdrawiam Was wszystkich.Justyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykro mi z powodu dzieciątka. Pozdrawiam serdecznie Asia (kropka)

    OdpowiedzUsuń
  3. :****
    Dobrze Cię czytać znowu...

    OdpowiedzUsuń
  4. przykro mi z powodu maluszka
    dobrze, że znowu piszesz

    OdpowiedzUsuń

11 lat - kiedy to zleciało?